Na mokradłach słychać było jedynie głośne przekleństwa padające z ust młodej drowki. Co ją podkusiło, żeby się fatygować na tą cholerną powierzchnię! Nie szła już tak cicho jak wcześniej. Aktualnie jej zadaniem było omijanie tych cholernych bagien, w których już nie raz lądowała jej jedna, albo druga noga. Zaczęła już nawet cicho wyklinać na pomniejszych bogów. Przysiadła na dziwnie wygiętym drzewie i zaczęła się wspinać do góry ze zwinnością kota. Gdy znalazła się w koronach drzew jęknęła jeszcze głośno. Zielone liście ciągnęły się i ciągnęły, a słońce wciąż paliło niemiłosiernie jej oczy. Dlatego zsunęła się po korze drzewa jak po zjeżdżalni i na końcu odepchnęła się jedynie nogami i zgrabnie wylądowała na ziemi. Było jej niewyobrażalnie gorąco, a te komary gargantuicznych rozmiarów doprowadzały ją do szewskiej pasji. Zdjęła z siebie płaszcz, który od razu wpakowała do plecaka, który miała usytuowany na jednym ramieniu. Okręciła się dookoła kilka razy i gdy się zatrzymała podążyła w danym kierunku
Podążała tym traktem naprawdę długo i już powoli zaczynała się przyzwyczajać do zaduchu, który tu panował, chociaż przychodziło jej to z niemałym trudem. Nie rozglądała się zbytnio. Słyszała sporo o tym miejscu i nie miała zbytniej ochoty gdzieś wpaść... Znów. Tak już miała jedną niezbyt miłą wpadkę, ale jakoś przeżyła, tylko jej ubranie nadawało się co najwyżej na szmaty do czyszczenia podłogi. Ale po co się teraz przebierać, skoro i tak zapewne zaraz sobie zniszczy kolejny komplet? Czy jej się wydawało, czy grunt stawał się bardziej stabilny? Chyba się nie wydawało dlatego uradowana przyspieszyła trochę kroku miała już dość tego miejsca i chyba zbliżała się do wyjścia.
Po kolejnych kilku godzinach stanęła na skraju. Uśmiechnęła się jedynie, gdy zawiał chłodny wiatr. Zarzuciła na swoje barki ponownie płaszcz i opuściła bagna.
zt
_________________
"Dzień – to panowanie rozsądku i rzeczywistości, noc – to władztwo tajemnych sił, dzikich namiętności, ekstazy, olśnienia i panicznego lęku."
"Były dwie siostry. Noc i śmierć. Noc była piękna jak sen, a śmierć? Była jeszcze piękniejsza"
